Wokół naszych rodzinnych miejscowości nie brakowało jezior. Każde z nas zrobiło patent żeglarza jachtowego i miało za sobą mazurskie rejsy, zanim jeszcze się poznaliśmy. Na podbój mórz ruszyliśmy wspólnie, choć jeszcze jako „zwykli” żeglarze jachtowi i uczestnicy zorganizowanych rejsów.

Po rejsach w Chorwacji i Danii, w podróż poślubną wybraliśmy się na Wyspy Kanaryjskie, które dały nam dużą porcję doświadczenia i motywacji, aby wreszcie uzyskać uprawnienia sternika. Nasz ostatni morski rejs przed zdobyciem morskich uprawnień był też ostatnim bez dzieci. Choć nie do końca, bo nasza starsza córka Hania była już z nami, ale jeszcze w brzuchu Kasi 😊

Hania pierwszy raz żeglowała z nami na Mazurach, kiedy miała roczek. Na morze jeszcze jej nie zabieraliśmy. Był rejs z Amsterdamu do Szczecina, był z Majorki do Malagi, ale bez dzieci. Pierwszy raz na morze wybraliśmy się zanim Hania skończyła dwa lata. Żeglowaliśmy na dużym Gib Sea 51 z Kasteli w Chorwacji. Spodobało nam się na tyle, że zdecydowaliśmy się na poważny test – Grecję. Z trzyletnią już wówczas Hanią oraz półroczną Alicją żeglowaliśmy pierwszy raz katamaranem Lagoon 380 po Cykladach. Pokonaliśmy trasę z Aten na Santorini i z powrotem.

Od tego czasu już sami organizujemy rejsy i regularnie żeglujemy rodzinnie na katamaranach w Chorwacji.
Kasia, Mirek, Hania i Ala

Je